Kolonizacja, kolonie

Przemierzając na rowerze przez Bory Stobrawskie co rusz mijamy miejscowości, które zostały zbudowane w tych lasach w drugiej połowie XVIII w. Wioski te powstały w okresie tzw. kolonizacji fryderycjańskiej, po przejęciu Śląska przez Fryderyka II Wielkiego króla Prus.

Jeszcze przed zakończeniem wojen o Śląsk i podpisaniem pokoju w  Hubertusburgu w 1763r. , król Fryderyk II rozpoczyna zagospodarowywanie tych ziem. Na terenach słabo zaludnionych rozpoczęto budowę nowych wsi, powstawały również osady przemysłowe, rozbudowywano (wzmacniano) także miejscowości już istniejące, oraz sprowadzano z  terenów zachodniej Europy i Czech kolonistów. Cały ten proces nazwano kolonizacją fryderycjańską (od imienia twórcy tego procesu króla Fryderyka II). W latach 1750-1806 osiedliło się na Śląsku ok. 60 tys. kolonistów. Utworzono 446 nowych miejscowości – kolonii, skoncentrowanych w kilku rejonach Śląska. Najwięcej nowych kolonii powstało w powiecie opolskim, gdzie założono ich aż 56.

W połowie XVIII w. na słabo zaludnionej części Śląska rozpoczął się rozwój hutnictwa, który spowodował wyrwanie się tych terenów z zapóźnienia cywilizacyjnego. W 1754 roku powstają miejscowości hutnicze Ozimek i Zagwiździe, gdzie wytapiano żelazo z pobliskich złóż rudy darniowej (rupieć – śl.) i rozpoczęto produkcję uzbrojenia dla armii pruskiej. Hucie w Zagwiździu podlegały również zakłady hutnicze, które znajdowały się: w Murowie, Brynicy, Czarnowąsach i Budkowicach.

 

Z okolicznych zakładów metalowych należy jeszcze wymienić fabrykę  w Osowcu, która powstała na mocy przywileju króla Fryderyka II Wielkiego z 18 czerwca 1785 roku. (Konigshuld-Hołd Królewski). Produkowano w niej stal surową oraz prasowane i kute wyroby z blachy. Wybudowano również dom urzędniczy i 10 domów mieszkalnych.

Czwartym dużym zakładem produkcyjnym w okolicy była huta szkła w Murowie, założona około 1736 roku przez klasztor w Czarnowąsach.

Wszystkie te wymienione powyżej zakłady jeszcze niedawno działały, w tej chwili czynna jest tylko huta w Ozimku, ale produkuje już w bardzo ograniczonym zakresie.

Nowe huty powstały specjalnie na terenach obficie porośniętych przez lasy,  ponieważ umożliwiało to  łatwe pozyskanie drewna, które po przerobieniu na węgiel drzewny, służyło do palenia w piecach hutniczych, żeby wytapiać w nich żelazo z rudy darniowej. Do pozyskania ogromnych ilości drewna ze śląskich lasów i jego transportu była potrzebna duża ilość ludzi.  Zakłady hutnicze potrzebowały wielu robotników do prac związanych z wydobyciem i transportem  rudy darniowej, głównego surowca do produkcji żelaza. Dlatego właśnie budowano  na tych terenach nowe kolonie i sprowadzano do nich osadników. W ten sposób m.in.  powstały w okolicy nowe miejscowości:  Kaniów, Kup, Nowe Siołkowice, Lubienia, Ładza, Krzywa Góra, Grabczok, Mańczok, Kosowce, Czarna Woda, Okoły, Zagwiździe, Nowe Budkowice.

Żeby zachęcić osadników do zamieszkania w nowych koloniach, otrzymywali oni oprócz domu mieszkalnego, szereg przywilejów. Kolonizacja fryderycjańska, przynajmniej na terenach dzisiejszego powiatu opolskiego, nie do końca przyniosła oczekiwane efekty, ponieważ jednym z jej założeń było sprowadzenie z zachodu wykwalifikowanych rzemieślników, jednak duża część przybyłych kolonistów nie osiedliła się na stałe i przeniosła się w inne miejsca, lub wróciła w strony rodzinne.

Przyczyną tego były trudne warunki bytowe i ekonomiczne w nowych koloniach.

 

Mapa z 1750 roku

mapa1

Jak widać na powyższej mapie przedstawiającej Bory Stobrawskie jeszcze przed kolonizacją fryderycjańską, tereny te pokryte są prawie w całości lasami. W miejscu powstałego później Murowa, zapisana jest tylko nazwa Murower Brück (murowski most), a w miejscu powstania Kupp, zaznaczony jest Kupermuhl (Kupski młyn).  Niezamieszkały teren wyznaczały następujące  miejscowości: od północy  Domaradz i Fałkowice, od południa – Brynica, od wschodu – Budkowice i od zachodu Chróścice, Siołkowice i Popielów.

 

mapa2

Mapa z zaznaczonymi na czerwono nowymi koloniami i częściową rozbudową (wzmocnieniem) istniejących już miejscowości.

 

 

Oczywiście jest to tylko część mapy, ale na podstawie tego wycinka widać jak dużo nowych miejscowości powstało  w epoce kolonizacji fryderycjańskiej. Można z całkowitą pewnością stwierdzić, że nigdy w tak krótkim czasie nie nastąpił tak znaczny rozwój  terenów Śląska. Najwięcej nowych osad w ramach kolonizacji fryderycjańskiej powstaje w latach 1770 – 1780.

 

Powstanie nowej kolonii

 

Najpierw wybierano dogodne miejsce do budowy wioski, była to najczęściej polana śródleśna. Przeważnie nowa kolonia składała się z 20 miejsc osadniczych.

Budowa nowej kolonii była związana z wykarczowaniem dużych połaci leśnych, wyrębem drzew dla pozyskania materiału do budowy, transportem tych materiałów, wykonaniem dróg dojazdowych itp. Budulec do budowy domów i stodół, był w całości sprowadzany z okolicznego lasu, będącego własnością króla, czyli głównego inwestora budowy. Dzięki budowie kolonii, w najbliższej okolicy następowało ożywienie gospodarcze, mieszkańcy okolicznych miejscowości mieli możliwość podjęcia dodatkowej pracy,

Karczunek lasu pod nowe kolonie był jedną z najcięższych prac przygotowawczych, dlatego najpierw komisyjnie wybierano odpowiednie siedlisko, które było łatwe do wykarczowania oraz leżało w pobliżu w miarę żyznych gleb. Powstanie nowej kolonii kosztowało państwo pruskie około 5 do 10 tysięcy talarów.  Przy samej budowie budynków potrzebni już byli wykwalifikowani fachowcy, których czasem musiano sprowadzić z odleglejszych miejscowości, ale dla miejscowych również było dużo pracy, np. przy ścinaniu drzew przeznaczonych do budowy domów. Najważniejsi byli oczywiście cieśle, którzy stawiali szkielet domu i mieli do pomocy brygady mniej wykwalifikowanych robotników, których zadaniem było m.in. przecinanie (przecieranie) kłód na belki. Murarze odpowiedzialni byli za wykonanie murowanego cokołu z polnych kamieni, który stanowił podstawę budynku oraz wymurowanie pieca z tzw. wieloukiem (piec do pieczenia chleba) i komina. Murarzy wspomagali ceglarze, odpowiedzialni za wykonanie potrzebnych cegieł. Oprócz tego potrzebni byli kowale, którzy wykonywali: zawiasy, zamki, gwoździe i inne elementy do mocowania belek. Do wykonania dachu byli potrzebni oczywiście rzemieślnicy specjalizujący się w wykonywaniu  pokrycia dachu ze słomy, tzw. strzechy. Do wykończenia domu potrzebni byli również szklarze, którzy pochodzili z pobliskich miejscowości, w których działały huty szkła.

 

Na podstawie zachowanych dokumentów, które dotyczą organizacji takich kolonii  można się dowiedzieć, że  każdy kolonista, który zajął przydzielone mu miejsce osadnicze, oprócz domu, stodoły i kawałka ziemi, który musiał przygotować do uprawy, w celu zapewnienia lepszego „startu” na nowym miejscu otrzymywał: podstawowe narzędzia rolnicze i narzędzia niezbędne do karczunku i pracy w lesie, takie jak: siekiery, piły, łopaty i kliny. Do gospodarstwa dostawał jedną lub dwie krowy, ziemniaki, ziarno pod zasiew, było to: żyto lub owies.  Ziemniaki były nową rośliną uprawową w tamtych czasach, na której wprowadzeniu do powszechnej uprawy bardzo zależało królowi pruskiemu  Fryderykowi II. Jak później pokazała historia, król miał rację, ponieważ to właśnie ziemniak stał się podstawą wyżywienia ludności w Europie. Dzięki jego zaletom odżywczym, z 1 ha upraw ziemniaka można było  wyżywić znacznie większą populację ludzi w stosunku do zbóż, był on również bardzo dobrą paszą dla świń. Jednym z ważniejszych przywilejów, który przysługiwał kolonistom było zwolnienie ich przez osiem lat, od płacenia podatku do kasy państwa.

Większość kolonii była budowana jako tzw. ulicówka, czyli wzdłuż drogi, równo jak koraliki na sznurku, w jednakowych odstępach, zbudowano 20 domów, natomiast po drugiej stronie drogi w ten sam sposób zbudowano stodoły. Według nakazu urzędu królewskiego, ze względów ochrony przeciwpożarowej, szerokość drogi musiała wynosić minimum 40 łokci i z obydwu stron powinna być obsadzona drzewami liściastymi, były to najczęściej lipy, jesiony lub klony.

Domy były oczywiście zbudowane z drewna i przykryte słomianą strzechą. Sercem każdego domu był murowany piec, który służył do gotowania, ogrzewania i pieczenia chleba. W domu od strony ulicy urządzano dużą izbę mieszkalną z piecem i komorą, w środku była sień zwana na Śląsku „hysą”, na końcu której znajdowało się  pomieszczenie wykorzystywane jako mały drugi pokój, lub jako komora. Po drugiej stronie domu, było pomieszczenie gospodarcze-chlew, do którego wchodziło się również z sieni. Za domem był ogródek i pole. Ze względu na duże zagrożenie pożarowe, każdy dom miał drugi piec do pieczenia chleba tzw. „wielouk”,  usytuowany  w pewnej odległości za domem i w nim należało piec chleb latem podczas suchych dni, zalecenia tego należało bezwzględnie  przestrzegać.

Nadzorca budowy sprawował również później opiekę nad pierwszymi kolonistami. Na potrzeby kolonistów zostało zakupione ziarno zbóż o wartości 200 talarów, oraz zwierzęta pociągowe (woły) o wartości 320 talarów. Osoby które zasiedliły nową kolonię uzyskały status kolonisty i najczęściej pochodziły z okolicznych wiosek.

Otrzymana ziemia na początku nie dawała dużych plonów, ponieważ były to gleby albo podmokłe (brak melioracji), lub piaszczyste i czasem potrzeba było wielu lat ciężkiej pracy, żeby doprowadzić glebę do takiego stanu, aby uzyskać  plony wystarczające na wyżywienie rodziny. Kolonista po obsianiu swojego zagonu  uzyskał zadowalający plon lub nie, ale wyżywić rodzinę musiał. Niestety zebrane plony najczęściej były niewystarczające i opiekun kolonii musiał wspomagać osadników poprzez zakup dla nich dodatkowego przydziału zboża na ich wyżywienie. Dodatkowo dla zachęcenia do osiedlania się w nowych koloniach, państwo pruskie zwolniło osadników z poddaństwa osobistego czyli przypisania do ziemi, oraz ze świadczenia prac typu pańszczyzna, a na okres 8 lat byli zwolnieni ze wszystkich opłat czynszowych i podatków, po tym czasie każdy kolonista musiał płacić 3 talary królewskie odsetek podstawowych. Najstarsi synowie byli zwolnieni z wieloletniej służby wojskowej, służba w tamtych czasach trwała 3 lata. Po trzech latach od osiedlenia się w nowo powstałej kolonii, zabudowania i ziemia stawały się własnością kolonisty, jednak nadal nie wolno mu było ich sprzedać bez zgody lokalnej władzy, w przypadku zgody na sprzedaż, nadal lokalna władza miała wpływ na wybór osoby, której zostanie sprzedane gospodarstwo. Dodatkowo sprzedający musiał opłacić do kasy państwa 10% wartości transakcji.

Przydział działek dla kolonistów odbywał się drogą losowania, każdy kolonista musiał złożyć przysięgę, w której zobowiązywał się  w pierwszej kolejności do okazywania wdzięczności fundatorowi, czyli państwu pruskiemu za zbudowanie i darmowe przekazanie mu gospodarstwa, oraz do uczciwej pracy dla gospodarki państwa i rozwoju kolonii. Podstawową pracą kolonistów kaniowskich, była szeroko pojęta praca w lesie, początkowo zajmowali się wycinką drzew w dzikiej puszczy, później zajmowali się nowymi  nasadzeniami w miejscu wyciętych połaci lasu. Przy wycince za pierwsze 9 sągów drzewa nie otrzymywali zapłaty, następnie za sąg drzewa iglastego otrzymywali 5 srebrnych groszy, natomiast za sąg drzewa liściastego otrzymywali 6 srebrnych groszy. W miejscowościach w pobliżu których były pokłady rudy żelaza koloniści zajmowali się jej wydobyciem, wysuszeniem i dowiezieniem do najbliższej miejscowości z piecem hutniczym. Oczywiście po pracy w lesie mężczyźni pomagali swoim żonom w pracach polowych, bo nie wszystkie prace były w stanie wykonać kobiety, poza tym dużo czasu musiały poświęcić pracom domowym i opiece nad dziećmi. Taki system podziału prac na męskie i żeńskie był utrwalony na Śląsku od wielu wieków i przetrwał praktycznie do końca XX w.

Ponieważ w tamtych czasach nikomu się nie przelewało i ciężka praca od wschodu do zachodu słońca, pozwalała tylko na liche wyżywienie, dlatego szukano jeszcze dodatkowych możliwości zarobkowania w wolnym czasie, niektórzy bardziej przebojowi mieszkańcy podejmowali się wykonywania dodatkowych usług rzemieślniczych typu kowalstwo, stolarstwo itp., inni w swoich domach zajmowali się handlem.

Jak się okazało miejscowości te szybko się rozwijały, przybywało nowych mieszkańców, budowano nowe domy. Degradacja nastąpiła po zakończeniu II wojny światowej, a później w latach 70 XX w. gdy dużo mieszkańców wyjechało do Niemiec.

Opracował: Harry Lebich

Comments are closed.