Nam nie wolno w miejscu stać

Dyplom za 10 lat pielgrzymowania

Dyplom za 10 lat pielgrzymowania

Te słowa pieśni religijnej często towarzyszą pielgrzymom, w tym również opolskim. Tegoroczna Opolska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę była trzydziestą piątą. Pielgrzymi wędrowali z pieśnią i modlitwą na ustach, w dwudzsiestu pięciu grupach. Pięć strumieni wyruszyło w kierunku Częstochowy: 31 lipca z Nysy, 1 sierpnia z Opola, sprzed kościoła św. Jacka w Opolu-Kolonii Gosławickiej oraz z Głubczyc i Raciborza, 2 sierpnia z Kluczborka. Przewodnikiem całej pielgrzymki był nieoceniony ksiądz Ogiolda.  Nie zabrakło w szeregach pielgrzymich naszego diecezjalnego pasterza biskupa Czaji, który ze swoim szarym znaczkiem, wędrował od grupy do grupy.  Temat przewodni tegorocznej wędrówki na Jasną Górę brzmiał: z Maryją na drogach KNiektóre ze znaczków pielgrzymkowych Józefa Palmeraomunii. Dekanat siołkowicki obejmujący parafie naszej gminy(poza parafią jełowską z dekanatu zagwiździańskiego)  szedł w pierwszej grupie fioletowej. Wytrwali pątnicy, z dziesięcioletnim stażem zostali obdarowani dyplomami. Na zakończenie pieszych modlitewnych zmagań, została odprawiona 6  sierpnia msza św. w Częstochowie. Po mszy uczestnicy, podbudowani duchowo wrócili do swych domów.

Wspomnienie – Śp. ks.Paweł Wróbel

Urodził się 6 stycznia 1954 r. w Łubnianach. Święcenia kapłańskie przyjął 15 maja 1983 r. w Opolu. Posługę duszpasterską rozpoczął jako wikariusz w Bytomiu-Karbiu (1983-1985), po czym został skierowany na studia specjalistyczne z zakresu filozofii w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1989 r. powrócił do duszpasterstwa – najpierw przez rok był wikariuszem parafii św. Michała w Gliwicach i jednocześnie duszpasterzem akademickim, a następnie został mianowany proboszczem w parafii Bytom-Korab (1990-1993), gdzie zastał go nowy podział administracyjny Kościoła w Polsce, włączając tym samym do diecezji gliwickiej. W 1993 r. przeniósł się do diecezji Opolskiej, gdzie powierzono mu urząd proboszcza parafii Zielina-Kujawy. Nagła śmierć przerwała jego gorliwą posługę 1 sierpnia 2011 r.

Legnicka pielgrzymka w Jełowej

XIX  Legnicka pielgrzymka na Jasną Górę wyruszyła z Legnicy 29.07.2011 r. Przed nimi 10 dni maszerowania i 266km do przebycia. Trasa prowadzi głównie leśnymi drogami. Każdy dzień wędrówki rozpoczyna się wyśpiewaniem godzinek, następnie rozważania, pieśni religijne, różaniec, modlitwy w powierzonych pielgrzymom intencjach, jednym słowem bogate przeżycia duchowe. Hasło tegorocznej pielgrzymi brzmi “Naszym powołaniem jest świętych obcowanie”. W szóstym dniu pielgrzymki – 3 sierpnia wierni z diecezji legnickiej, dotarli na nocleg do Jełowej. Większość rozbiła  swoje namioty, na przygotowanym polu, wielu pielgrzymów nocowało również w domach mieszkańców naszej gminy. W tychże domach znajdowali również łazienki, gdzie mogli zmyć  kurz i pot. Częstowani byli też ciepłymi posiłkami i chłodnymi napojami. W poprzednich latach legniccy pątnicy przez parę lat nocowali w Łubnianach. Do dzisiaj pozostały przyjaźnie wtedy zawarte, więc mieszkańcy Dąbrówki Łub., Łubnian, Masowa przyjeżdżają po pielgrzymów do Jełowej i zabierają ich do swoich domów. Jeden z pątników po powitaniu  w Dąbrówce Łubniańskiej, jak co roku, wsiada na przygotowany  rower i jedzie  na cmentarz do Łubnian, zapalić znicz ś.p. proboszczowi Łysemu i poznanemu przed laty, a nieżyjącemu Pawełkowi. Wytrwałym pątnikiem jest też  Andrzej Wyrzykowski porządkowy, mieszkaniec Bolesławca, urodzony w 1949 r. Pierwsze jego pielgrzymowanie piesze na Jasną Górę miało miejsce w 1998 r., kiedy to przeszedł na emeryturę, jako górnik – sztygar w kopalni rudy miedzi.  Swoim uczestnictwem w tej wędrówce dziękuje za to, że szczęśliwie bez wypadku przeżył pracę w kopalni. Andrzej z kolei ma przyjaciół w Łubnianach. Życzymy jemu i pozostałym pielgrzymom dalszej wytrwałości, zdrowia i sił. Legniczanie z kolei są wdzięczni za serdeczne przyjmowanie ich i za gościnność.   Po niedługim odsapnięciu, jak co dzień wędrowcy udają się na apel jasnogórski, a następnego dnia dalej w drogę. Rano pobudka o godz. 4.30. Z Jełowej pątnicy ruszyli do Dobrodzienia, na następny nocleg, na Jasną Górę dotrą 7 sierpnia. Szczęść Wam Boże, drodzy pielgrzymi.

Nie bójmy się czarnej Wołgi

Dawno temu, krążyły po Polsce pogłoski, że czarna Wołga porywa dzieci. Dzisiaj czarną Wołgę można zobaczyć w Łubnianach i bynajmniej nikt się jej nie boi. Właścicielem tego samochodu jest mieszkaniec Łubnian – Krzysztof Palmer. Krzysztof  studiuje zaocznie gospodarkę przestrzenną w Wyższej Szkole imieniem Bogdana Jańskiego. W ubiegłym roku złożył wniosek  w Wojewódzkim Urzędzie Pracy na program “Po klucz do biznesu”. Udało się, wniosek rozpatrzono pozytywnie i przyznano dofinansowanie. Krzysztof zarejestrował swoją firmę “Palmer Czarna Wołga Przewozy Okolicznościowe” 15.11.2010r. Zajmuje się różnego rodzaju przewozem osób: na wesela, studniówki, rocznice. Jeździ nie tylko czarną Wołgą, do dyspozycji klientów jest jeszcze biała Wołga i Mercedes. W ramach realizowanego programu wyremontował dwa pomieszczenia garażowe, zakupił laptop i sprzęt niezbędny do funkcjonowania firmy. Jak twierdzi, droga po pieniądze unijne to droga przez mękę, ale warto po te pieniądze sięgać. 3.08.2011 nasza telewizja regionalna Opole, o godz. 19.30 wyemituje nagranie z Krzysztofem Palmerem.  Życzymy młodej firmie i jej właścicielowi powodzenia i sukcesów w biznesie.

 

Mistrz “Agroligi 2011” – Urszula i Konrad Nikodem

Wjeżdżając do Kolanowic od strony Łubnian, zobaczymy ładne, zadbane zabudowania mieszkalne. To tutaj mieszkają zdobywcy I miejsca w tegorocznej XVIII edycji konkursu Agroliga – Najlepszy rolnik i firma rolnicza województwa opolskiego. Urszula i Konrad przejęli gospodarstwo po rodzicach w 1989r. Z hodowli bydła przeszli na chów trzody chlewnej. Obecnie stan średnioroczny trzody wynosi 1500sztuk, w tym 140 macior. Produkcja roczna żywca wieprzowego wynosi 300 ton. W gospodarstwie uprawia się  na 130 ha gruntów ornych żyto, pszenżyto. jęczmień i mieszankę zbożową. Produkcja tak dużej ilości żywca, jest w pełni zautomatyzowana. Zwierzęta są karmione z aparatów  zadających paszę, gnojowica i odchody są odprowadzane automatycznie. Wszystkie pomieszczenia posiadają wentylację mechaniczną. Do przechowywania zboża służy magazyn o pojemności 650ton. Z kolei gnojowica jest odprowadzana do specjalnego zbiornika o pojemności 900tys. m3. Tak nowoczesne gospodarstwo, jak informuje właściciel, udaje się stale modernizować dzięki środkom unijnym. Warto sięgać po te środki, mimo że pozyskanie ich i rozliczenie jest niezwykle skomplikowane.  Nie po raz pierwszy Nikodemowie są uhonorowani w Agrolidze. Już w pierwszej edycji w 1995r. zostali laureatami I miejsca. Docenieni zostali również przez redakcję czasopisma “Dom i Zagroda”, gdzie także otrzymali I miejsce na szczeblu krajowym za najlepszy budynek inwentarski. Życzymy im następnych sukcesów, a także sił i zdrowia do dalszej pracy. Mając w Gminie Łubniany taką fabrykę mięsa, możemy spać spokojne – jedzenia nam nie zabraknie!

Tęcza

Ostatnie dni minęły pod znakiem burz. Wczoraj (14.07) na niebie pojawiła się piękna, podwójna tęcza. Miejmy nadzieję, że teraz lato rozkręci się na dobre i czekają nas tylko piękne, słoneczne dni!

Spływ kajakowy w Kolanowicach

10.11.2011 w Kolanowicach odbył się spływ kajakowy. Impreza zaczęła się o godzinie 15:00 od turnieju piłki siatkowej. Rozegrano kilka pasjonujących spotkań, między innymi drużyn z Łubnian (seniorzy i młodzież) i Brynicy. W czasie gry pierwsi kajakarze byli dowożeni do Węgier, gdzie zaczynał się spływ. Mimo niepozornego wyglądu kajak okazał się dość trudny do kierowania, niemniej wszyscy uczestnicy zabawy poradzili sobie z tym znakomicie. Po powrocie ze spływu i zakończeniu turnieju wszyscy uczestnicy bawili się i regenerowali siły przy grillu.

 

 

Diamentowe gody

Diamentowi jubilaci

Diamentowi jubilaci

Akt małżeństwa podpisali 14.04.1951 r. w urzędzie w Łubnianach, dwa dni później – 16.04 sakramentalne tak powiedzieli sobie w kościele w Węgrach. Józef i Maria (pan Józef żartuje jak w rodzinie świętej z Nazaretu) Schwierz, mieszkają w Łubnianach, w domu rodzinnym jubilata. Pani Maria, z domu Lempik, mieszkała w Węgrach. Do jej starszej siostry, od jakiegoś czasu chodził na zołlyty chłopak z Łubnian. Pewnego razu przyszedł z kolegą. Tym kolegą był pan Józef, który dopiero co wrócił do domu z rosyjskiej niewoli. W czwórkę wybrali się na tańce do znanego wtedy domu kultury w Osowcu. Później były regularne odwiedziny u dziewczyny w Węgrach, na które to pan Schwierz jeździł rowerem. Do pracy w fabryce w Osowcu, gdzie był kowalem matrycowym, też rowerem albo zimą jak zasypało – pieszo. Wkrótce przyszedł czas na wesele, przyjęcie odbyło się w Kolanowicach u Mocigemby.  Taki to był początek ich wspólnego 60-cio letniego życia. Wychowali czwórkę dzieci. Cieszą się również dziewięcioma wnukami i sześcioma prawnukami. Uczcili tę swoją piękną rocznicę mszą świętą w kościele w Łubnianach, a następnie spotkali się z całą rodziną na przyjęciu w restauracji Leśna. Życzymy im,  dożycia w zdrowiu następnych jubileuszy.

 

Owoce 60-ciu lat małżeństwa Schwierzów

Boże Ciało

W czwartek ulicami naszej wioski przeszła tradycyjna procesja z okazji Bożego Ciała. Jak co roku przygotowano cztery piękne ołtarze, przy których ksiądz zatrzymywał się z Najświętszym Sakramentem.

Besuch w Łubnianach

 

Josef i Elisabeth Moczko u Webrów
Josef i Elisabeth Moczko u Webrów

Czas wakacji to także czas odwiedzin. Odwiedzają nas nasi krewni, którzy przed laty wyjechali do Niemiec. Pani Elisabeth Moczko z mężem Józefem, przyjechała do swojego kuzyna Henryka Weber w Łubnianach. Moczkowie wyjechali na zachód,  razem z dziećmi w 1981roku.W Łubnianach mieszkali na ulicy Powstańców Śl. Pani Elisabeth wiele lat pracowała w szkole podstawowej, w charakterze sekretarki. Pan Józef  był właścicielem renomowanego zakładu ślusarskiego. Pan Moczko chętnie wspomina pierwsze lata powojenne, kiedy to pracował w państwowej firmie w Opolu, a do pracy jeździł tak , jak  wszyscy – rowerem.  Jak to przyszło mu ustawiać scenę we Wrocławiu, na zjazd zjednoczeniowy partii. Te rowerowe dojazdy do pracy, pewnie przyczyniły się do poznania żony, która wtenczas mieszkała “na trasie” – w Masowie. Są już razem 56 lat.   Mimo różnych dolegliwości, które towarzyszą starszym ludziom, są pełni humoru, zadowoleni i spełnieni życiowo.  Często odwiedzają nasze strony, mają tutaj wielu znajomych. Życzymy im doczekania okrągłej 60-tej  rocznicy ślubu, w dobrym zdrowiu i samopoczuciu!