Klaus Rothkegel w Łubnianach

Klaus Rotkegel w altance u Warzyców

Klaus Rotkegel w altance u Warzyców

Klaus Rotkegel i Teresa Warzyc

Klaus Rotkegel i Teresa Warzyc

 

 

 

 

 

 

Pan Klaus Rothkegel przed wojną mieszkał w Łubnianach, przy ul. Opolskiej 56, obecnie właścicielem tego domu jest rodzina Warzyc.   Jest synem właściciela firmy, która wytwarzała wyroby z betonu: bloki, kręgi i pokrywy betonowe wykorzystywane w studniach.  Zakład działał na terenie obecnego boiska LZS w Łubnianach. W tym także miejscu, rodzina Rothkeglów utrzymywała dwa stawy, a w nich hodowlę ryb. Na jednym z nich,  jak sobie przypomina Pan Klaus, była wysepka, a na niej kamienna sowa. Zimą stawy zamarzały i stawały się miejscem zabaw zimowych dla dzieci. Rodzina Rothkeglów została wysiedlona do Niemiec  w grudniu 1945roku. Pan Klaus był wtedy siedmiolatkiem. W Niemczech wykształcił się, pracował zawodowo, a obecnie jest na emeryturze. Dopiero teraz, po wielu latach, w zjednoczonej Europie, jako ostatni  z żyjących przedwojennych mieszkańców, z ul. Opolskiej 56, postanowił odwiedzić rodzinne strony. Nie było to dane jego stale tęskniącym rodzicom. Ujęty gościnnością Państwa Warzyc, zapowiada się z następną wizytą.

Przedwojenne zdjęcie łubniańskich strażaków, trzeci z prawej ojciec Klausa Rotkegla

Przedwojenne zdjęcie łubniańskich strażaków, trzeci z prawej - ojciec Klausa Rotkegla

Majówka w Dąbrówce Łubniańskiej

30.maja odbyła się ostatnia w tym roku majówka, przy kapliczce w Dąbrówce  Łubniańskiej, przy ul. Oleskiej. Mieszkańcy Dąbrówki już drugi rok spotykają się  w tym miejscu, w miesiącu maju na wspólnej modlitwie. Na majówkę zwołuje wiernych dzwon, którego uruchamia pan Lindemajer. Pieśni intonuje pani Gabriela Dworakowska, a modlitwom przewodzi pani Dorota Leja. Po wspólnym śpiewie i modlitwie, panie z Dąbrówki poczęstowały smacznymi swojskimi wypiekami, a także kawą i herbatą.

Nabożeństwo w Studzionce

Przy słonecznej pogodzie, w ostatnią majową niedzielę zgromadziło się wiele osób na majówce w Studzionce. Tym razem przewodniczyła Parafia Zagwiździe, z proboszczem Alfredem Skrzypczykiem. Na miejsce zaprowadziła nas niezawodna orkiestra z prowadzącym Andrzejem Bojarskim. Proboszcz Skrzypczyk wygłosił kazanie o Matce Bożej, następnie została odmówiona koronka do Matki Bożej, a także śpiewano przy wtórze orkiestry i leśnych ptaków, piękne maryjne pieśni. Kolejka po uzdrawiającą wodę nie malała. Pysznym ciastem częstowały panie z zagwiździańskiego Caritasu. Orkiestra zakończyła majówkę, jak co roku, na spotkaniu zakończeniowo-urodzinowym u swojego kolegi – Reinholda Wiencha w Dąbrówce Łubniańskiej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z Opola do Łubnian biegiem

Paweł Ruszała, tegoroczny maturzysta, mieszkaniec opolskiego Osiedla Armii Krajowej (były ZWM), wyruszył z Opola o godz. 13.08. Miał do dyspozycji swoje nogi i adidasy.Całą trasę do Łubnian, pokonał biegiem. Zajęło mu to godzinę, na miejscu był o godz. 14.10. Paweł trenuje w opolskim MOS-ie, w sekcji lekkoatletycznej, już od pięciu lat. Startuje w różnych biegach długodystansowych. W ubiegłym roku brał udział w I Półmaratonie Opolskim, na wyspie Bolko (dystans 21 km i 97m), zmieścił się w pierwszej dziesiątce. Jego marzeniem jest przebiec super maraton, który liczy 100km. Życzymy biegaczowi Pawłowi spełnienia marzeń i niezbędnego do tego zdrowia.

Mutter- und Vatertag w Łubnianach

19 maja w Restauracji Leśna u Pani Marty Jeger, świętowały mamy i ojcowie z łubniańskiej parafii. Na słodki poczęstunek i występy,  zaprosiło koło DFK. Dla świętujących zaśpiewał po niemiecku chór z Kotorza Małego – Heimat Glocken. Chórowi szefuje  Anna Widera, na akordeonie przygrywał Józef Palt. Pięknie śpiewała Klaudia Kurpierz, o cudownych swoich i wszystkich innych rodzicach. Klaudia zaśpiewała jeszcze wiele innych utworów. Przedszkolaki wyszły na scenę, w kolorowych strojach i zaprezentowały bawarski taniec. Wiersze recytowali uczniowie Sylwii Buchty, ze szkoły podstawowej.

Pielgrzymka rodzin

Parafia Jełowa, pielgrzymowała dziś (15.05) do Studzionki, w Dąbrówce Łubniańskiej. Mimo chłodu, który znowu do nas zawitał, jełowscy parafianie nie zawiedli i licznie uczestniczyli całymi rodzinami w procesji, którą  z modlitwą na ustach, przeszli z parkingu, przez las do Studzionki. Nie zabrakło  dzieci pierwszokomunijnych i oczywiście jak zawsze orkiestry. Na miejscu, przy kapliczce proboszcz Helmut Piechota, przypomniał spotkanie sprzed roku, kiedy to modlitwom w strugach deszczu przewodniczył biskup Andrzej Czaja. Biskup powiedział wtedy – „Mimo, że pada deszcz, jest to i tak czas darowany nam przez Boga”. Po modlitwach i wysłuchaniu słowa bożego, pielgrzymujący mogli się poczęstować ciepłą kawą i herbatą, a także smacznymi wypiekami pań z jełowskiego koła Caritas.

Jugend tragt Gedichte vor

12. maja br. w Łubniańskim Ośrodku Działalności Kulturalnej, odbyły się eliminacje rejonowe konkursu recytatorskiego”Jugend tragt Gedichte vor” – „Młodzież recytuje poezję”. Konkurs jest organizowany już od lat, przez Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców w Opolu. Do Łubnian przyjechali młodzi recytatorzy  (zwycięzcy eliminacji szkolnych) z miejscowości: Brzeg, Domaszowice, Dobrzeń Wlk., Lewin Brzeski, Lubsza, Murów, Namysłów, Olszanka, Ozimek,  Pokój, Popielów, Turawa, Świerczów, Wilków, Łubniany. W zmaganiach o zakwalifikowanie się do etapu wojewódzkiego, wzięło udział 38 uczniów szkół podstawowych, 17 gimnazjalistów i trzech licealistów.

Oto zdobywcy pierwszych trzech miejsc:

szkoły podstawowe

I miejsce – Katharina Hausler i Fabian Komor

II miejsce – Melani Koc i Patryk Gamrot

III miejsce – Joanna Kurowska i Sebastian Segiet

gimnazja

I miejsce – Nela Lejczak i Filip Brejwo

II miejsce – Dawid Polok

III miejsce – Monika Neumann

zwycięską licealistką została Marta Kownacka.

 

Majówka w Biadaczu

Dwa dni trwała majówka w Biadaczu 7-8 maja. Pogoda mimo obaw dopisała. Pod namiotami bawił mieszkańców zespól VEGA, kabaret Alicja i Krzysztof, a także kabaret Żubr. Na dzieci czekało wesołe miasteczko „Krzyś”, a w nim trampoliny, zjeżdżalnia i basen z piłkami. Majowe spotkanie mieszkańców zorganizowała Rada Sołecka na czele z sołtysem.

Święto strażaków

4 maja wszyscy strażacy obchodzili święto swojego patrona – św. Floriana.

W Łubnianach, jak co roku uroczysta procesja rozpoczęła się nabożeństwem przy  krzyżu obok boiska LZS. W drodze do kościoła, z towarzyszeniem orkiestry, zatrzymywano się jeszcze  na krótką modlitwę kolejno: przy kapliczce św. Floriana u rodziny Poliwoda, kapliczce z figurą Matki Bożej u rodziny Kabara, przy krzyżu u rodziny Buchta, oraz przy kapliczce św. Jana na skrzyżowaniu. W Kościele  odbyła się msza św. w intencji żyjących i zmarłych strażaków.Tym razem do Łubnian zjechały się pozostałe jednostki z gminy, ze swoimi pocztami sztandarowymi, tj. z Brynicy, Jełowej i Luboszyc. Po mszy wszyscy strażacy udali się do restauracji Leśna, by dalej świętować. Strażakom z okazji ich święta, życzymy opieki  świętego Floriana w ich ofiarnej służbie.

Wolny cas

Niejdzielne byzuchy za nami. Pogołdali my śe, kafeju my śe napiyli, na i gorzołki tez, a do tego jescy i pośpacyrowalimy. Na dworze tez to fajnie tera je, kwiołtki kwitnóm, wóń nie z tej ziymi, ptołki śpiywajóm, trołwa śe zielyni. Moja kómradka Liska, sła w niejdziela bez wiejś i wdepła dó mie na kafej, z kafeju śe zrobiół fesper. Połosprawiały my śe ło starych i nowych casach. Na tyn przikład, wiela to tera tego tołwaru we sklepach je. Jak śe wlejźe do miynsnego, to dyrekt je cłowiek cały gupi i nie wiy co by kupić. Wsystkygo hołdy. Niechtorzi padajóm ja, ale piyniyndzy niy ma, bo roboty niy ma. Joł śe myślam, juz tam łóne sóm, bo przeca durch śe kupuje. Z tóm robotóm, to zaś je tak, ze zołdyn nie chce leda jakej roboty, yno coby leko robić, nie narobić śe, a kans zarobić. W zesłym tydniu, Hejdla co we lejśe strómiki sadzi i nie narzykoł, ze moł mało piyniyndzy, padała mi ze sukajóm ludzi do roboty, a zołdnymu śe nie zdoł.

Piyrwej to richtig była biyda co kupić. Przed świyntóma jak śe chciało co lepsego dostać to pódniy trza było stołć, do tego jescy róstomajtnego gwołtu śe nasuchać. Było i tak, ze ludzie łod nocy stołli, coby co lepsego dostać, a milicjoł ich łozguniała. Ciyngym nic nie było, a przeca świnie i bydło śe chowało we kozdej chałpie na wsi. Liska je starsoł łodymie, to pamiyntoł case, jak łobowiónzkowe dostawy były. Ludzie wól nie wól państwu musiejli uchować i łoddać. Tuz tej mojej kómradce, spómnioł śe plakat z tamtych casów, piyntnujóncy tych co mało łobowiónzku łoddołwali. Stoł na niym taki wierśyk:

„Nie oddam cię moja jedyna, zbyt piękna na tobie słonina

ze mną zostaniesz po grób, nas nie rozdzieli skup

chyba, że los mi nadarzy pokątnych handlarzy

to wtenczas ryjek twój, sprzedam za gruby banknotów zwój!”

 

 

Truda Pietrzikowa