Patrząc przez Betlejemską Gwiazdę

okIMG_0070Od wczesnego rana w Wigilię, nasze ulice zamieniły się w głośne mrowiska – samochód za samochodem, rower za rowerem, a to ostatnie spożywcze zaopatrzenie wykonać, a to po światło betlejemskie skoczyć lub cmentarz odwiedzić, aż przyszła ta godzina, kiedy place i ulice w bezruchu zamarły, cicho oświetlony stał każdy dom. W domach najpierw przygotowania, krzątanie się wokół stołu wigilijnego, żeby sianko pod obrusem było, opłatek i świeca Caritas zapalona Betlejemskim Światłem Pokoju, aż wreszcie każdy odświętnie ubrany i głodny zasiadł do stołu słuchając Ewangelii Łukasza opisującej  narodziny Syna Bożego. Na koniec przyszła pora na zajadanie się wigilijnymi przysmakami, a potem radość z podarunków od Dzieciątka i śpiewanie kolęd.

O godzinie 11,00 w wigilijny wieczór, dzwon kapliczki świętego Jana w Łubnianach dał pierwszy sygnał, że za godzinę Pasterka, czy jak to kiedyś na Śląsku się mówiło Jutrznia. Po pół godzinie głośne kościelne dzwony, wzywały do opuszczenia domów i zapraszały na mszę świętą. W kościele przywitał nas pięknie przystrojony ołtarz i ruchoma stajenka, z pluskającą wodą w strumyku. Mszę świętą o północy uświetniła jak zwykle orkiestra, przy wtórze której śpiewaliśmy nasze piękne kolędy.

„O du gnadenreiche Zeit!” – „O chwile bogate  obfitością łask!”

okIMG_0018

Skomentuj