PROCESJA KU CZCI ŚW. FLORIANA

Processed by: Helicon Filter;

W poniedziałek, 4.maja w dniu św. Floriana jak co roku przez Łubniany przeszła procesja ku czci tego świętego.

Procesję poprowadził po raz pierwszy nasz nowy proboszcz ks. Marek Terlecki. Jak zwykle procesja była bardzo uroczysta, uczestniczyli w niej mieszkańcy wszystkich miejscowości naszej parafii oraz przedstawiciele jednostek straży pożarnej z całej gminy, ponieważ w tym roku, to na jednostkę OSP z Łubnian przypadło zorganizowanie gminnego dnia strażaka.

Procesja wyrusza z kościoła kierując się w stronę boiska sportowego, po drodze zatrzymuje się przy kapliczkach, gdzie odprawiane są modlitwy w różnych intencjach, oraz nabożeństwo majowe.

Processed by: Helicon Filter;Pierwszy przystanek jest przy okazałej kaplicy na skrzyżowaniu ul. Opolskiej i Brynickiej, poświęconej św. Janowi Nepomucenowi, następnie procesja idzie do krzyża przy domu, który kiedyś należał do rodziny Buchta. Krzyż postawiono z okazji święceń kapłańskich ks. Franciszka Buchty. Następnie procesja przystaje przed kapliczką przy domu rodziny Kabara. Wierni zatrzymują się również przed domem rodziny Poliwoda, na którego ścianie frontowej tzw. „giblu” znajduje się kapliczka z obrazem św. Floriana i najprawdopodobniej właśnie w tym gospodarstwie powstała tradycja łubniańskich procesji ku czci św. Floriana.

Procesja kończy się przy krzyżu obok boiska, gdzie odprawiane są końcowe modlitwy i śpiewane są pieśni przy akompaniamencie naszej parafialnej orkiestry, która przygrywa nam przez całą drogę, dzięki czemu idzie się bardzo przyjemnie, a droga się nie dłuży, szczególnie jest to ważne w drodze powrotnej od krzyża przy boisku aż do kościoła, gdzie nie ma już żadnych przystanków.

Po powrocie do kościoła odprawiana jest jeszcze msza św. do Opatrzności Bożej za strażaków z naszej gminy oraz za zmarłych strażaków. Po mszy św. strażacy tradycyjnie udali się na poczęstunek do restauracji, żeby wspólnie poświętować.

Każda tradycja oczywiście ma jakiś swój początek, coś lub ktoś jest przyczyną, że właśnie na tym terenie cyklicznie obchodzi się jakieś wydarzenie. Tak też musiało być z łubniańską procesją ku czci św. Floriana. W najbliższej okolicy nigdzie nie obchodzi się w ten sposób dnia tego świętego, chociaż wszędzie otaczany jest wielką czcią- przecież to jego wstawiennictwo chroni przed pożarami.

W kronice Parafii Łubniany znajduje się petycja mieszkańców do proboszcza, z roku 1860 i brzmi ona następująco: Pamiętamy dobrze o naszym zobowiązaniu do dostarczania naszemu księdzu drewna na opał. Wypełniamy ten obowiązek bez wahania, ale życzymy sobie, aby w zamian spełnione zostały nasze następujące prośby:

1. aby po śmierci któregoś z mieszkańców naszej parafii fakt ten oznajmiało całej okolicy bicie dzwonów kościelnych.

2. aby w dniu św. Floriana ksiądz odprawił śpiewaną Mszę św. w intencji parafian, bez płacenia stypendium mszalnego, a jedynie w zamian za „Opfergang” ………. We wspomnienie św. Floriana życzymy sobie również organów.

Wiadomo więc, że już od 1860r. w Łubnianach św. Floriana otaczano szczególną czcią (istniał wtedy jeszcze stary drewniany kościółek). Jednak co było powodem, że mieszkańcy wyruszyli w pieszej procesji przez wieś? Rozwiązaniem tej zagadki może być historia postawienia krzyża przy boisku, który jest jednocześnie ostatnim etapem procesji.

A było to tak: w gospodrstwie Jana Poliwody przy ul. Opolskiej 15 podczas każdej większej burzy, piorun uderzał w zabudowania lub w rosnące w pobliżu okazałe dęby, żeby zabezpieczyć dom przed piorunami Jan Poliwoda kupił obraz z wizerunkiem św. Floriana i zamocował go na ścianie frontowej swojego domu i od tego czasu pioruny już nie uderzały w dom Poliwodów. W podzięce za ochronę swojego domu Jan Poliwoda zakupił również kawałek gruntu w okolicy dzisiejszego boiska i postawił na nim drewniany krzyż. Jak wiadomo każdy nowy krzyż należy poświęcić, więc zapewne poprosił proboszcza o poświęcenie nowego krzyża i od tego czasu mieszkańcy postanowili co roku w dniu św. Floriana procesyjnie udać się do krzyża przy boisku, żeby swoimi modlitwami za wstawiennictwem św. Floriana ochronić wieś od pożarów.

Nasuwa się również kolejne pytanie- od kiedy ta tradycja istnieje w Łubnianach? Chyba nigdy nie poznamy dokładnej daty pierwszej procesji, jedyną wskazówką jest rok budowy gospodarstwa Poliwodów, a możemy to określić dzięki dacie znajdującej sie na spichlerzu tego gospodarstwa 1863, więc w tym roku wybudowane zostały spichlerz i najprawdopodobniej dom, czyli 3 lata minęły od petycji mieszkańców Łubnian w sprawie odprawiania mszy św. w dniu św. Floriana. Dlatego należy przyjąć, że tradycja ta została zapoczątkowana najprawdopodobniej pod koniec XIXw.

W latach 80-tych XXw. za proboszcza ks. Karola Łysego strażacy: Antoni Czech wraz ze swoim kolegą Pawłem Poliwodą – wnukiem fundatora krzyża przy boisku postanowili, że w procesji będą brać udział również strażacy i od tego czasu strażacy uczestniczą w tej procesji i jednocześnie obchodzą święto swojego patrona.

Jednak nie zawsze mieszkańcy Łubnian mogli organizować procesje do tego krzyża, kiedy po II Wojnie Światowej nastał ustrój niezbyt przychylny kościołowi i kiedy w Łubnianach zaczęto budować nowe boisko sportowe, działka z krzyżem znalazła się za wysokim płotem ogradzającym nowe boisko, ówczesny naczelnik gminy chciał przenieść krzyż w inne miejsce obok boiska, jednak był to teren bardzo zabagniony i Antoni Poliwoda nie zgodził się na przeniesienie krzyża, oraz przypomniał naczelnikowi, że krzyż ten stoi na gruncie wykupionym przez jego ojca Jana i nie mają prawa go przenosić. Więc ówczesny proboszcz ks. Mańka musiał wcześniej kończyć procesję nie dochodząc do boiska, bo jak stwierdził: „przecież nie będę przechodzić przez płot”. Po kilku latach krzyż znowu stał przed płotem i można było do niego podejść w czasie procesji.

Mam nadzieję, że rodzina Poliwodów nadal będzie opiekować się krzyżem przy boisku, a mieszkańcy naszej parafii wspólnie ze strażakami będą uczestniczyć w procesji w dniu św. Floriana, wtedy nasze domy będą chronione przed pożarami.

Harry Lebich

Skomentuj