Człowiek renesansu

Bohater spotkania - Mirosław "Ikcelam" Małecki W piątkowy wieczór w Łubniańskim Ośrodku Kultury miało miejsce spotkanie z nietuzinkową postacią – Mirosławem „ikcelamem” Małeckim. Twórca – znany ze swojej fotograficznej pasji, dał się poznać również z wielu innych stron.

Już przy samym wchodzeniu do ŁOK-u można było łatwo odgadnąć o kim i o czym będzie na spotkaniu mowa. Sala, zachęcająca do wejścia rockowo-bluesowymi rytmami zespołu Dżem, już przed rozpoczęciem imprezy pełna była fotografów spełniających swoje twórcze pasje. Mirosław Małecki niemal jak gospodarz domu witał większość gości – tych lokalnych, często znajomych z sąsiedztwa oraz tych przybyłych z dalsza.

Spotkanie poprowadził dyrektor ŁOK-u – Krystian Czech, którego to szybko wyręczył w obowiązkach sam bohater – Mirosław Małecki – szczegółowo przedstawiając przybyłych gości – w większości przyjaciół i znajomych, związanych z jego bogatym życiem. Po krótkiej prezentacji multimedialnej (oczywiście okraszonej rockowym brzemieniem Dżemu), przedstawiającej życie oraz zdjęcia ikcelama, sam autor zaczął dzielić się swoimi wspomnieniami i przeżyciami z przeszłości.

Mirosław Małecki urodzony w Tarnowskich Górach przybył na Śląsk w wieku 4 lat. Jego ojca – pracownika kolei – przeniesiono z okolic Malborka do Jełowej. Tutaj zaczął wrastać w lokalną społeczność, będąc jej ważnym elementem do dziś. Już za młodu musiał wyróżniać się spośród rówieśników, choćby jego bujną fryzurą i, co tu dużo mówić – gadatliwością, z której jak się sam przyznał już w młodym wieku był znany.

Okazuje się, że ten Mirosław Małecki, którego znamy dziś – przede wszystkim fotograf – to tylko część dorobku, będącego owocem jego życia. Jak sam wspomina, w naszej gminie, zwłaszcza wśród starszych mieszkańców, jest znany przede wszystkim z prowadzenia dyskotek w Dąbrówce Łubniańskiej. Musiały być to pamiętne imprezy, ponieważ również na spotkaniu, z wielkim ożywieniem, wspominała je duża część gości.

Muzyka to kolejna z pasji pana Mirosława, który wspominając dawne festiwale opolskie, te prowadzone jeszcze w komunistycznych czasach, opisał swoje spotkanie z Ryśkiem Riedlem (nieżyjącym już wokalistą Dżemu), z którym to wypił piwo na opolskim dworcu. Dziś, jednym z przyjaciół ikcelama jest Jarosław Blaminsky – oficjalny fotogram zespołu Dżem.

Mirosław Małecki oraz Krystian Czech; na ekranie pozujący do zdjecia "Glinolud"

Nasz bohater z wielką pasją, a także szczerością opowiadał o swoim życiu. Nie pomijał tak ważnego, a zarazem trudnego tematu jak choroba, która z jednej strony utrudniała mu przez lata realizowanie swoich pasji, z drugiej miała ogromny wpływ na ustalenie życiowych priorytetów. Wspominał o tym, jaki wpływ miała na niego książka Hermanna Hessego „Wilk stepowy”. Niezliczone historie ukazały gościom spotkania Mirosława Małeckiego jako człowieka niezwykle wrażliwego, o bogatym życiorysie. Warta uwagi jest jego umiejętność zjednywania sobie ludzi. Tych poznanych w na żywo, a w ostatnich latach również tych poznanych przez internet. Autor swoimi niezwykłymi zdjęciami zwrócił na siebie uwagę wielu fotografów, którzy jako społeczność bardzo chętnie korzystają z dobrodziejstw techniki i chętnie publikują i komentują wzajemnie swoje prace. Stąd między innymi wzięła się przyjaźń z Patrycją Makowską – fotografką z Kolanowic, z którą Pan Mirosław znał się już całkiem długo, zanim dowiedział się jak blisko mieszka…

Ważnym elementem spotkania były fotografie drukowane na drewnie. Ta pionierska technika artystyczna została przedstawiona mieszkańcom Łubnian po raz pierwszy w kwietniu 2008 r. na autorskiej wystawie fotograficznej „OBOK NAS”, dziś została nam przypomniana.

Spotkanie zakończył poczęstunek, wspólne rozmowy zebranych gości oraz wpisy do księgi pamiątkowej. Wszystkich chcących bliżej poznać twórczość Mirosława „ikcelama” Małeckiego zapraszamy na jego stronę na Facebooku.

Odbyła się również część druga spotkania, ponieważ dojechał trochę spóźniony Bogdan Nowak – przyjaciel Mirosława Małeckiego, a zarazem światowej sławy artysta mim, który opowiadał o swoim życiu, karierze i przyjaźni z ikcelamem. Ci, którzy cierpliwie czekali na te odwiedziny nie zawiedli się. Bogdan pokazał jak życiem się cieszyć na co dzień, podając mnóstwo przykładów. Szesnaście lat współpracy z największym na świecie mimem Marcelem Marceau i podróże ze spektaklami teatru pantomimy po całym świecie pozwoliły mu spojrzeć na życie w inny… lepszy sposób. Teraz Bogdan jest właścicielem wspaniałego hotelu w Bolesławcu, a swoje aktorskie pasje realizuje organizując coroczne GLINIADY. To było spotkanie z Wielkm Człowiekem.
Więcej o Bogdanie Nowaku oraz „Glinoludach”:

Skomentuj